niedziela, 13 lipca 2014

Polka i Milly (i mamy); Quinny i inne gadgety wózkowe

Pięknie dziś było. Tyyyle wszystkiego i to w świetnym towarzystwie. Dzieci grzeczne, choć dzisiaj wyjątkowo odwrotnie Milly imprezowo, Polka śpiąco. Nawet jadła w terenie, a co! Matka zaś (w tej roli ja) zdiagnozowała krytycznym okiem własnej roboty wkładkę do wózka i werdykt nie był korzystny. Postanowiłam kupić porządną, firmową, bo najwyraźniej nie potrafię takowej uszyć. Kilka dni temu imieninowa kasa wpadła, część rozdysponowaliśmy, część wydawałam dzisiaj, część postanowiłam wydać na Stroller Pad z La Millou i Angel Wings do kompletu. Jestem absolutnie kompulsywną zakupochoiczką. Dostałam przecież wkładkę do wózka (i to z poduszką) od teściowej. Ale odkąd wózków u nas dwa to przekładanie wkładki doprowadza mnie do szewskiej pasji.

Nowo zakupionego Quinny Zapp Xtra 2 polecam i to z głębi serca. Lekki, zwrotny, kompaktowy. Składanie wraz z siedziskiem zajmuje nie więcej niż minutę. Bez siedziska też. Mieści się w moim mikro autku i zostawia jeszcze sporo miejsca na zakupy, bagaże i inne cuda. Do tego jest całkiem ładny wizualnie. Zmieniłabym uchwyty do trzymania, bo te wydają mi się zbyt Star Treck like. Ale może to pretekst, by zimą kupić piękne mufki? Zobaczymy.

Wady Quinny też ma, a jakże. Na kocie łby się nie nadaje, a że w Polsce prostych dróg niewiele, z wózka robi się stricte miejski "diwajs". Na kostce brukowej lekko postukuje, co nawet minusem nie jest, ale na co bardziej wyboistych chodnikach już terkocze i telepie maleństwem. Stąd konieczność albo poduszki antywstrząsowej (Ekoubranka, Angel Wings od La Millou, poduszka koniczynka z Lela Blanc), albo łagodnej trasy. Podejrzewam, że przy większym dziecku nie będzie tego czuć, ale póki Pola jest taka malutka uważam to za spory minus. Nie podoba mi się też budka, która jest dosyć krótka i wpuszcza do środka dużo słońca. Czasem nakrywam więc Polę pieluszką czy kocykiem, żeby zablokować złowrogie UVA i UVB.

Wybraliśmy ten wózek, bo lecimy na dniach do Anglii, potrzebowaliśmy czegoś kompaktowego, więc padło na "najmniejszy wózek na rynku" po złożeniu. Prawda to, i przewieziemy go w podręcznym w Wizz Air.

Wieść blogowa niesie, że wózek być może pojawi się też u małej Milenki. Zuza w dzisiejszym poście (tu) poza foto-relacją z naszego spotkania na Nikiszowcu pisała o wózku, kiermaszu rękodzieła, pięknym dniu w terenie. Niestety i nas oczarowały ręcznie robione cuda, a że ostatnio czuję niemoc w rękach, kilka rzeczy kupiłam:

Polka a'la lata 20-te. Zachwycona swoją opaską. Nie ma pojęcia, że oryginalnie jest to muszka dla chłopców. Poli było tak pięknie, że mimo dedykowanego użytkowania kupiłam (25zł) od Szumnych Beboków.

A tu Szumne Beboki nad małą Polą.

Polka dostała... SAMOLOT (25zł). Coby się oswajała z perspektywą podniebnych podbojów. Kupiłam jej też pięknego, czerwonego słonia (35zł), ale, o nim później. Podobno, by zapobiec wrzaskom dziecka na pokładzie, trzeba mieć pod ręką nową zabawkę. Będzie to słoń. 
A tu przeszczęśliwa Mill w ramionach mamy

Tu chciałabym na chwilę przerwać fotorelację, ponieważ powyższa scena ma miejsce w top-kawiarni Byfyj. Zuzi uwielbia, ja od dziś też. Mnie tam chyba jednak nie polubili. Wróciłam tam później sama, coby kupić ciasto do domu. Rozsiadłam się z Polką, ale zanim nazwałam kelnera (rosły brunet z brodą)... miłą panią, poprosiłam o przesunięcie krzesła i przecisnęłam się przesmykiem 20-to centymetrowym do stolika. Tam z gracją rozłożyłam przewijak, wyłożyłam nań Polę, przewinęłam, pieluszkę zostawiłam z roztargnienia i poszłam. Ach, coby mi było wybaczone, ale dzień był długi, ciepły i leniwy - wpisałam się w klimat.

Ach, gdyby była ze mną Jane! Kilka dni wcześniej próbowała zrobić takie zdjęcie (tylko lepsze oczywiście) na swój egzamin na RTV. Brakowało tylko takiego dnia jak dzisiaj...
A na koniec, jakby Polce atrakcji było mało, wpadła moja siostra. Po tygodniowym urlopie relacjonowała co zacz:

Lady Mama odwiedzona, rosół zawieziony, głowa umyta, wałki postawione (cała akcja - godzina). Przepakowała córkę na drugi wyjazd z drugimi dziadkami, opowiedziała mi jak to w Pradze, po klopsikach, całej kompanii (włącznie z 7-mio latką) brzuchy i pochodne się zbuntowały. Zdążyła nawet wpaść do Poli pożegnać ją przed wylotem, wykąpać i nakarmić moją córeczkę (cała akcja - dwie godziny). Gdyby tak wdała się Polka w swoją matkę chrzestną miałabym gwarantowane dziecko pośpiechu i energii wsobnej!

Z Agatą na macie. Proszę zwrócić uwagę na jaki fajny krokodyl! O nim też napiszę, niebawem :)
No i na koniec dnia moja super torba od Dekum Dekum - buldog angielski, idealny na wyprawę do UK. I dialog:

Mąż: Kochanie, znowu wychodzisz? O 9 mecz!
Ja: (pokazując torbę) Idę wyprowadzić psa na spacer.



(Wyprowadzałam torbę w Silesii celem nabycia rzeczy z La Millou. Bezskutecznie, wykupione wszystko. Na stronie, jak się okazało po powrocie, mój wypatrzony wzór poduszki - też. Po rozmowie z Zuzi decyduję, że jednak nie potrzebuję kocyka do kompletu i zamawiam rzeczy na innej stronie, nie ma tego złego, jest o dziwo taniej!)







10 komentarzy:

  1. też go kupiłam!!! :)) ale nasze dziewczyny jeszcze do niego troche za małe, one są w takim wieku, że potrzebują sztywnego oparcia :( Helka póki co jeździ najwyżej przez pół godziny i to na materacu z rocker nappera. pluje sobie w brode, ze sie pospieszylam z zakupem, bo gondolki już nie mamy a dziecko ma w niej jednak wiekszy komfort..

    OdpowiedzUsuń
  2. Ryby, ależ nie są za małe. Rozłożony na płasko daje wrażenie chusty. Poza tym jest to lepsze dla plecków Poli niż zwykla spacerówka albo posadzona w gondoli bo ma w Q. taki miękki, naturalny zwis. Wózek jest dedykowany od pierwszych dni życia. Jak siedzi w nim to faktycznie, krótko, ale leżeć może do woli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jest dedykowany od pierwszych dni z wkładką niemowlęcą lub.. fotelikiem samochodowym, w którym nawiasem mówiąc też dziecko nie może siedzieć za długo. Sam w sobie nadaje się dla dzieci z na tyle rozwiniętym kręgosłupem, że już potrafią same siedzieć, czyli ok.6-8 mies. w zależnosci od dziecka... i to nie ma znaczenia, czy go dajesz w pozycji leżącej czy nie. To wrażenie chusty jest mylące - chusta jest scisnieta, dziecko jest w niej mocno przytulone do rodzica, a tutaj kregosłup sie telepie przykurczony po wózku w te i we wte..A do siedzenia to nasze potomstwo w ogóle jest za małe..
      mi on sie też podoba, ale na wszelki wypadek póki co używamy sporadycznie. żal, bo innego już nie mamy!

      Usuń
    2. Niby tak, ale wkładka niemowlęca to po prostu śpiworek, więc nie mam pojęcia jak miałaby pomóc. Pytałam pediatry czy Pola już może w nim jeździć i nie widziała zastrzeżeń. Wózek jest mały (a Pola duża) i nie telepie się za bardzo. W końcu jest zadowolona, że nie musi leżeć na płask w gondoli tudzież spacerówce z Luki. W Quinny czuje się jak w bujaczku, a ten uwielbia. W teren, na codzienne spacery biorę Lukę, bo jednak amortyzatory swoją robotę robią. A jak gdzieś wybywam autem, krótki rajd sklepowy (bo z Polką czy bez teraz to max godzina!), wypad ostatnio na Nikiszowiec (więcej siedzenia niż jeżdżenia) itp. biorę Q., bo mi wygodniej, Polka nie narzeka. Też będę spokojniejsza, jak będzie już sama siedziała, ale puki co podobnie jak Ty - od czasu do czasu.

      No i gratuluję sprzedaży poprzedniego sprzętu.

      Usuń
    3. No dokładnie, my też używamy Q, nie to że stoi i się kurzy, ale póki co staramy się z nim nie przesadzać, trochę żal, że już nie może sobie podrzemać w tej super wygodnej gondolce, jak w łóżeczku, bo Q zapewnia jednak mniejszy komfort, no ale to wózek o zupełnie innym przeznaczeniu. W sumie idealny jako DRUGI wózek, a nie jako jedyny.. zwłaszcza w zimie dobrze mieć wkładkę do niego i jakiś śpiworek, wkładkę już mamy, nad śpiworkiem pracujemy, chyba przyjedzie do nas w ramach chrzcin :P

      Usuń
  3. Na Nikiszu jarmark jak zwykle super!
    Pozdrawia wielbicielka Józka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też nie zamawiam ze stronki La Millou tylko z Adaboo albo Mammissima czy jak się to pisze, nigdy nie wiem ;) ostatnio nawet z jeszcze innej stronki. Za mało tego wszystkiego to La Millou produkuje !
    Ja na Zappa jeżeli już zdecyduję się na wiosnę co by mieć duże kółka na zimę w Buzz na razie, dobrze co nieco o nim poczytać :)
    Dziewczynki jak zwykle cudowne :))
    A torba i wyprowadzanie psa super :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie z Adaboo zamówiłam ostatecznie! Wysłali dziś, na jutro powinnam już mieć w domu! Cudem chyba to wszystko dojdzie przed wyjazdem!

      Usuń
  5. No Quinny spoko.... Niestety :) Czekam ale na Towarzysza Męża miliony angielskich monet i powstrzymuję się od zakupu resztką sił :) Poza tym było cudownie! <3

    OdpowiedzUsuń

Im więcej komentarzy tym ciekawiej. Piszcie!