niedziela, 30 marca 2014

Ciocia Paulina

Ze wszystkich intymnych sytuacji między dziewczynami... nie sądziłam, że koleżanka ze szkolnej ławki będzie przy mnie w czasie karmienia córeczki! Zawsze dziwię się naszej relacji, że mimo wielu różnic i światopoglądowych i życiowych dalej przyjaźnimy się z Pauliną i możemy na siebie liczyć w każdej sytuacji. Jest chyba jedyną, spośród wszystkich moich znajomych, która nigdy nie odmawia mi pomocnej dłoni. Nawet, kiedy przegoniłam ją przez pół stolicy w poszukiwaniu kurteczki dla Poli. W okolicach Katowic sklepu Mothercare nie uświadczysz, a w Warszawie są w co drugiej galerii handlowej. Wyprzedaże wyglądały w sieci tak zachęcająco, a ubranka tak ślicznie, że po nocach śniłam o Poli w pięknych kurteczkach tejże firmy.

Dziś przyjechała do nas Paulina i przywiozła w darze to oto cudo:

Mimo iż rozmiar 68 Pola już będzie mogła w niej chodzić. Oczywiście kwestia chodzenia jest tu mocno metaforyczna. Przymierzamy się bowiem do pierwszego spaceru poza naszą wioseczką. Siostra zaproponowała wypad na Katowicki Muchowiec, co oznacza solidną wyprawę! Najpierw samochodem, potem trochę wózkowania w towarzystwie innych dzieci i psów. Czy Pola da sobie radę? Czy ja to wszystko ogarnę? Wieczorem czeka mnie przecież wizyta kontrolna u lekarza, muszę wcześniej córeczkę ukołysać do snu i odciągnąć bardzo dużo mleka! Przed ostatnią drzemką mała wciągnęła pełną setkę z butelki (choć matczynego mleka, ale w celach statystycznych) i dojadła jeszcze tradycyjnie zasypiając umazana mlekiem. Sytuacja miała miejsce ok 19:30. O północy kończyłyśmy kolejne karmienie! Kiedy obudziłam się by znów napoić córeczkę było po 4 nad ranem. Z przerażeniem zaczęłam podejrzewać przeziębienie, bo przecież Pola nie zwykła spać aż tyle! Dwie czterogodzinne drzemki zaraz po sobie nie zdarzyły się od pierwszych dni po porodzie. Uspokoiłam się dopiero, kiedy dotarła do mnie zmiana czasu. Potem Pola dopiła co nieco ok. 7 rano i spała wtulona w oboje rodziców do 9! Obudziła nas radosnym kwileniem szczęśliwa, że nikt nie odłożył jej do łóżeczka.

Rozpoczęła dzień z uśmiechem, bawiła się (powiedziane nieco na wyrost, raczej była zabawiana) grzechotkami, bujała się w bujaczku, uśmiechała się do nas i do Pauliny. Teraz znów zapadła w drzemkę. Ciekawe czy planowany na porę obiadową spacer też prześpi czy raczej aktywnie będzie kontemplować przyrodę ogrodową?

2 komentarze:

  1. O matko...i córko! Dziękuję... i tak już będzie zawsze! Buziak!

    OdpowiedzUsuń

Im więcej komentarzy tym ciekawiej. Piszcie!